Długie narzeczeństwo

Nie spodziewałem się rewolucji w firmie po dopięciu transakcji. Nasze negocjacje trwały na tyle długo i miały tak dużo zwrotów akcji, że dość dobrze zdążyłem poznać naszych inwestorów oraz ich podejście do prowadzenia biznesu. Jednak zawsze pozostaje niepewność tym bardziej, że była to moja pierwsza transakcja tego typu i większość bardziej doświadczonych biznesowo osób z mojego otoczenia porównywała inwestycję w spółkę do małżeństwa. Biorąc pod uwagę tę analogię Boring Owl była panną na wydaniu, a przyszły pan młody zawsze po powiedzeniu sakramentalnego “tak” mógł okazać się niekoniecznie księciem z bajki.

Boring Owl

Dodatkowo niepewność potęgował niepokój o to czy po inwestycji moja codzienna praca nie będzie przypominać wykonywania obowiązków na etacie, czego bardzo chciałem uniknąć. Od dawna pracuję na własnych rachunek i nie tłumaczę się nikomu z podejmowanych decyzji, może poza wspólnikami, ale tylko w konfiguracji, w której nasz głos jest równy. Umowa z inwestorem nie zachwiała tych proporcji, jednak mając już pewne doświadczenie w biznesie zdawałem sobie sprawę, że ustalenia na papierze to jedno, a praktyka często rządzi się swoim prawami. Na szczęście nasze rozterki póki co nie znalazły potwierdzenia w rzeczywistości.

 

Czy szukasz wykonawcy projektów IT ?
logo

Szybkie i skromne wesele

Nigdy nie postrzegałem pozyskania inwestora w kategoriach sukcesu, ale raczej przystanku na drodze do rozwoju firmy. Zakładając spółkę wiedzieliśmy, że prawdopodobnie, w którymś momencie będziemy musieli posiłkować się zewnętrznym kapitałem. Konsolidacja wielu podmiotów w branży i “globalizacja” rynku IT spowodowana pandemią dodatkowo utwierdziła nas w tym przekonaniu. Jednak nigdy nie poszukiwaliśmy aktywnie inwestora, ponieważ dość szybko zaczęły zgłaszać się do nas podmioty zainteresowane wejściem do spółki. Nie dziwiło mnie to specjalnie, gdyż rynek software house’ów przeżywa obecnie prime time, a wielu inwestorów upatruje w tym szansy na ulokowanie i pomnożenie kapitału.

W drugiej połowie roku 2020 i przez cały 2021 odbyliśmy kilkanaście rozmów z potencjalnymi inwestorami. Przekrój rozmówców bardzo różny - od podmiotów branżowych, przez aniołów biznesu czy osoby, które podawały się za inwestorów, ale nie bardzo potrafiły odpowiedzieć w co dokładnie inwestują i podać jakichkolwiek szczegółów swojej działalności. Mieliśmy też jedno spotkanie z funduszem inwestycyjnym.

Po pewnym czasie byłem sfrustrowany rozmowami, ponieważ w większości kończyły się one na niczym lub finalna propozycja drugiej strony była niepoważna. Po otrzymaniu maila od Michała Szpina z Pure Alpha Investment postanowiliśmy nie odpowiadać, bo wydawało nam się to stratą czasu. Na szczęście Michał napisał jeszcze raz i kilka dni później z Marcinem Kuciapskim przyjechali do naszego biura na spotkanie, które z planowanej godziny przeciągnęło się do 6 godzin. Później rozpoczęliśmy kilkumiesięczne negocjacje, które były równie intensywne i wyczerpujące, co pierwsze spotkanie. Dziś wiem, że z obecną wiedzą zamknąłbym ten proces maksymalnie w 2 tygodnie. 

Umowę u notariusza podpisaliśmy 7 lutego 2022 r. Wypiliśmy z nowymi wspólnikami po kieliszku szampana i właściwie od razu wzięliśmy się do pracy. 

Boring Owl

Miesiąc miodowy

Dotarliśmy do meritum tego odcinka, czyli rzeczywistości w firmie po inwestycji. W naszej codziennej pracy zmieniło się niewiele, ale kilka aspektów funkcjonowania spółki wygląda zupełnie inaczej. Do najważniejszy zmian zaliczyłbym:

  1. Płynność finansowa - nie ma co ukrywać, że w branży SH szczególnie, wśród małych podmiotów ta kwestia jest bardzo kłopotliwa. Nie inaczej wyglądało to u nas. Oczywiście rzadko kiedy zarząd przyzna to wprost, ale duża część spółek działa “od pierwszego do pierwszego”. Przy rosnącej presji płacowej i małej dywersyfikacji klientów to droga donikąd, a precyzyjnie rzecz ujmując do bankructwa. Mając kapitał na inwestycje i planowanie poprawia się nie tylko funkcjonowanie organizacji, ale również komfort psychiczny founderów. 
  2. Presja - nie sposób pominąć tę kwestię i udawać, że jej nie ma. Do momentu dołączenia inwestora prowadziłem firmę z przyjacielem, którego znam 25 lat. Mieliśmy swoje ambicje i założenia związane z tym biznesem, ale odczuwałem znacznie mniejszą presję, niż obecnie. Teraz wiem, że potencjalny upadek Boring Owl nie będzie tylko naszą osobistą porażką, ale również stratą pieniędzy i na pewno po części, również zaufania osób, które w nas zainwestowały.
  3. Budżetowanie i planowanie - oczywiście przed inwestycją, również tworzyliśmy założenia i budżetowaliśmy kolejne miesiące. Jednak małe potknięcie - typu opóźnienie płatności od dużego klienta - automatycznie zmuszało nas do rewizji tych założeń i składania wszystkich klocków od początku. Traciliśmy na to mnóstwo czasu i nerwów. Szczególnie irytujące było to dla mnie z poziomu prowadzenia marketingu. Po wejściu inwestora takie sytuacje traktujemy rutynowo i działamy, według ułożonych procesów, które nie zakłócają bieżącego działania firmy i trwających kampanii.
  4. Wsparcie biznesowe - nasi wspólnicy to osoby z dużym doświadczeniem na polu biznesowym, które przekłada się na szybsze i bardziej trafne decyzje dotyczące spółki. Inwestorzy biorą aktywny udział w rozwoju naszej firmy i na bieżąco konsultujemy z nimi kluczowe decyzje. Ostatnie słowo należy do mnie oraz Mateusza, jednak wsparcie z ich strony jest nie do przecenienia i już kilkakrotnie na przełomie tego miesiąca przekonałem się jak dużo daje taki “background”.
  5. Egzekucja złożeń - nasz plan jest jasny i w określonej perspektywie zakłada wprowadzenia spółki na NewConnect. W trakcie negocjacji stworzyliśmy road mapę, która ma nas do tego celu doprowadzić i konsekwentnie staramy się realizować kolejne etapy. Sytuacja, w której ktoś trochę niejako z boku patrzy na nasze poczynania działa motywująco i przekłada się na bardziej skuteczną egzekucję planów.

 

Podsumowanie

W każdej relacji zwykle pierwsze tygodnie są czasem najprzyjemniejszym i najłatwiejszym, a prawdziwe problemy pojawiają się później. Podejrzewam, że u nas będzie podobnie i jesteśmy na to przygotowani. Mamy już za sobą wiele ciężkich rozmów podczas negocjacji, które pozwoliły zbudować zaufanie i poznać się wzajemnie, jednak nie mam złudzeń, że przyjdą też cięższe czasy. Myślę, że analogicznie do małżeństwa dobrze mieć w takim wypadku stabilnego i przewidywanego partnera, który rozumie punkt widzenia drugiej strony, a nie dba jedynie o własny interes.

Do zobaczenia w kolejnym odcinku, jeżeli te treści są dla Państwa interesujące zachęcam do komentowania i zostawienia “lajka” pod artykułem.

Pozdrawiam,

Tomek

Nasza oferta

Powiązane artykuły

Zobacz wszystkie artykuły powiązane z #business analysis